Jest jak miało być. Wczoraj stoki zmiękły i straciły z 15 cm śnieżnego mięsa, +3 i wiatr. W nocy zamarzły, a od zarania sypie jak stopięćdziesiąt. Nasypało już te stracone 15 cm. Dojazd jest, parkingi drożne choć łopata a najlepiej w komplecie z łańcuchami nie zaszkodzi. Muflon przygotowany, ubijamy już trzecią godzinę. Sorki za spóźnioną aktu, ale taka chmura że zasięg jest w jednym miejscu z routerem nad głową, stojąc na jednej nodze a drugą ręką robiąc w powietrzu znak pentagramu w celu wezwania lokalnego czorta internetu…