Niebieskawo-przymglony dzień z przebłyskami słońca, bez wiatru. Mrozu na 6-8 punktów. Stoki bardzo ładne. Ludziska nie mogli się nadziwić, że to naturalny śnieg. Saneczkarzy mrowie, narciarzy mniej. Już zaczęły się cyrki z parkingami i dojazdem przy tłumach aut. Jeszcze miejski autobus 12 utknął w połowie dnia kilkaset metrów poniżej, a potem się obraził i nie przyjechał ostatnim kursem, zostawiając paru turystów na lodzie. Ogólnie było fajnie, wieczorkiem musieliśmy odmówić usługi kilku chłopakom – adeptom snowboardu, niestety nawalonym jak stodoła w żniwa. Czyli niedziela jak najbardziej narciarska. Oszronione drzewa i łąki wyglądają doskonale zwłaszcza wieczorem, przy świetle muflonich lamp. W tygodniu czynne dziesiąta-dwudziesta, jak zawsze.