Nie sypie, za to nieprzyjemnie i wieje od wschodu. Temperatura skacze jak małpa w klatce. Raz minus 5, raz plus 2. W cieniu łachy lodu, w lesie człowiek się rozjeżdża niczym kobyła na zamarzniętym Irtyszu… A na deser można oberwać spadającą gałęzią.
Super zima, nie ma co. Jakieś tam drobne śniegi zapowiadają, ale na dwoje babka piaskowa wróżyła. Na razie stoimy.