Ładnie się zrobiło, bo na te resztki brudnego i starego śniegu nasypało kilka cm nowego. Plus słońce i już mamy zimę jak z obrazka. Na krótko, ale cieszy oko. Może trzeba ubić i pośmigać na własną rękę (nogę?). Dorzucam ciekawą fotę z zakończenia sezonu – wieczorem wychynął z krzaków zupełnie zakręcony amerykaniec z córkami i podświetlaną deską… Na focie jedna z naszych wiernych narciarek przymierza się do amerykańskiego sprzętu 😉