Cały dzień minus kilka stopni, a pólnocno-zachodni wiatr ciągnął tumany śniegu o konsystencji grubej soli. Ostatnie

przetopienia i mrozy utwardziły wszystko konkretnie. Było słońca, ładnych chmur też. Stok gładki, zbity – śmiga się bosko, pada się twardo.