Product this the buying be mirrors, viagra vs levitra which is better I some of with it the.

Archiwa z Styczeń, 2018

Dziś chmurno z dosypkami

Mróz trochę zelżał (do -4), wiatr też. Chwilami błyskało niebo, głównie pędziły chmurska z zachodu i posypywał śnieg. Śmigało się dość powoli, jak to podczas opadów – ale narciarze nie narzekali. Mało kto wierzy w sudecką zimę tego roku, więc mimo ferii kolejek nie ma. A zima jest nadobnej urody, drzewa ciężkie od białych czap i tak dalej. Dojazd, parkingi w miarę ok. Wypożyczalnia działa. Zapraszamy codziennie do dwudziestej.

Śniegu przybywa…

 

…z każdym dniem. Wczoraj dopadało zwłaszcza wieczorem, więc musieliśmy zostać na Przełęczy i ubijać do późna. A że zdobycze telekomunikacji i cyfryzacji tu nie dotarły, to i nie było jak zaktualizować bloga.

Solidny wicher

Wieje straszliwie z południa. Mocne, rwące podmuchy niosą sypki śnieg potężnymi tumanami. Jest minus siedem, odczuwalnie minus czterdzieści dwa i pół stopnia… Trochę śniegu nam zabrało, ale stoki utwardziły się i wygładziły. Ci co odważyli się śmigać – zadowoleni. Podobno od jutra ma być czynna wypożyczalnia w schronisku. Wiatr ma słabnąć i coś posypie, będzie fajnie – zapraszamy. Fotka z wczoraj, bo dzisiejsze gdzieś wsiąkły jak krew w piach.

Po uszy w chmurach

Niebieskawo-przymglony dzień z przebłyskami słońca, bez wiatru. Mrozu na 6-8 punktów. Stoki bardzo ładne. Ludziska nie mogli się nadziwić, że to naturalny śnieg. Saneczkarzy mrowie, narciarzy mniej. Już zaczęły się cyrki z parkingami i dojazdem przy tłumach aut. Jeszcze miejski autobus 12 utknął w połowie dnia kilkaset metrów poniżej, a potem się obraził i nie przyjechał ostatnim kursem, zostawiając paru turystów na lodzie. Ogólnie było fajnie, wieczorkiem musieliśmy odmówić usługi kilku chłopakom – adeptom snowboardu, niestety nawalonym jak stodoła w żniwa. Czyli niedziela jak najbardziej narciarska. Oszronione drzewa i łąki wyglądają doskonale zwłaszcza wieczorem, przy świetle muflonich lamp. W tygodniu czynne dziesiąta-dwudziesta, jak zawsze.

Zima jak złoto

Jest lepiej, niż się spodziewaliśmy. Nawet lepiej, niż przewidzieli synoptycy – cały dzień padał zmrożony śnieg. -6 stopni i dość silny wiatr. Stoki zakonserwowane mrozem w super stanie, bez przetarć. Przyjechało niewielu chętnych – pewnie nie uwierzyli w warunki, bo na dole ledwo pobielone. A tu na Przełęczy zima pełną gębą – oszronione drzewa, skrzypiąca biel, polatujące wszędzie mini-zadymki. Nawet zaspy się zaczęły robić. Dojazd, parkingi – w miarę spoko. Jutro od 10.00 do 20.00, jak i pewnie całe ferie.

Jutro ruszamy, jest znośnie

Kilkanaście cm śniegu pozwoliło przygotować stoki. Dziś było -2 stopnie, w nocy zmrozi mocniej. Jutro zaczynamy kręcić o 10.00, jak będą ludzie to do 20.00. Będzie działał Muflon I. Śniegu jest mało, ale jest biało i całkiem fajnie. Mogą zdarzyć się przetarcia, wyjdzie najwyżej trochę trawy (i ewentualnie słomy z butów). Prognozy mroźne i śniegu ma dosypać we wtorek, więc humory wskoczyły na 3 pkt w skali 10ciostopniowej. Zapraszamy.

Lepiej

Śnieg w ilości 10-do-naście cm się utrzymał, temperatura minus zero, rano ma coś dopadać na dodatek. Nie jest źle. Jutro będziemy szlifować stoki i zaklinać pogodę nadal. Idą mrozy. Najprawdopodobniej w sobotę ruszymy.

Jutrzenko swobody narciarskiej, prowadź!

Po obrzydliwym deszczowym dniu zaczął sypać śnieg. I to całkiem mocno. Brak już nam legalnych bogów do zanoszenia modłów, więc prosimy Swaroga i Peruna i naszą ulubioną Mokosz: więcej śniegu i mrozu! A jutrzejszy ranek pokaże, czy posłuchali…
Na fotce widok z Muflona na Andrzejówkę, w roku (mniej więcej) naszej interwencji w Czechosłowacji. Też ze śniegiem szału nie było…

Idź pan w cholerę z taką zimą…

Nie sypie, za to nieprzyjemnie i wieje od wschodu. Temperatura skacze jak małpa w klatce. Raz minus 5, raz plus 2. W cieniu łachy lodu, w lesie człowiek się rozjeżdża niczym kobyła na zamarzniętym Irtyszu… A na deser można oberwać spadającą gałęzią.
Super zima, nie ma co. Jakieś tam drobne śniegi zapowiadają, ale na dwoje babka piaskowa wróżyła. Na razie stoimy.

BZ, czyli zmian niet

Leży sobie te kilka cm śniegu – za mało żeby żyć, za dużo żeby umierać. Następne dwa dni pewnie podobne, mróz i śnieg dopiero w niedzielę. Muflony niestety nieczynne. Zamówiliśmy na przyszły rok armaty śnieżne, dostawca przysłał fotę z załadunku onych (powyżej). Pozdrowionka!

Powrót do góry

INFORMACJA

Zmień ten wpis i tytuł w panelu administracyjnym w opcji skórki.