Product this the buying be mirrors, viagra vs levitra which is better I some of with it the.

Archiwa z Grudzień, 2017

Odbudowa ruszyła!

Zamarznięta odwilż pofenowa połamałaby wiele kończyn, gdyby byli tu ludzie. Ale wszyscy szykują się na święta po galeriach, więc ocaleli. Wczoraj było nawet słońce, minus dwa. A dzisiaj spadło z 7,5 cm śniegu co mocno poprawiło nam humory. Jeszcze, jeszcze!

Była zima…

…i się zmyła. Wystarczyła doba fenowego huraganu i nocny skok temperatury do 5 stopni. Większość białego spłynęła do morza, a teraz złośliwie znów jest mrozik. Ma posypać pojutrze. Bogowie pomóżcie! Czas zapalić świeczkę i ogarek…

Wietrzny chłodek

Uhh, wiatr chłoszcze przy minus sześciu aż się ciepła pierzyna na zapiecku marzy… Śniegu przybyło w nocy niewiele, akurat żeby stworzyć malownicze tumany i minitrąby. Chwilami mrugało słońce, chmury mknęły od południa z pierwszą prędkością kosmiczną. Dziś śmigała silna drużyna starych druhów, a my szlifowaliśmy infrastrukturę. W taką pogodę robota na drabinie w otwartym terenie – doznania godne polecenia. W tygodniu nie kręcimy, ma być dwudniowe ocieplenie i przewidujemy nieprzewidziane utrudnienia. Ale wygląda, że następny weekend będzie nasz 😉

Fajnie

Ładny dzień w górach, śnieg skrzypiał przy -5 stopniach, warunki narciarskie nadspodziewanie dobre. Trochę słońca i opadu. Kilka osób ze starej, mufloniej gwardii szusowało i chwaliło. Super jest po takiej przerwie śmignąć na deskach, nawet na takich kieszonkowych stokach jak nasze. A teraz zaczęła się niezła śnieżyca, która zapowiada jeszcze lepsze narciarskie jutro. Mróz wzrasta, wiatr też.

Zaczynamy nieśmiało od jutra

Jutro, znaczy się w sobotę zaczynamy powoli zjeżdżać w Muflonskistacji. Oraz wjeżdżać, bo od 10.00 rozruch testowy Muflona I Słusznego. Pośmigamy do zmroku, bo śniegu mało. Na szczęście poleżał trochę, przetopił się lekko parę razy. Na tyle okrzepł, że można śmigać. Oczywiście delikatnie i rozgrzewkowo, coby trochę kondycyi złapać. W niedzielę też. Od wielu dni jest kilka stopni poniżej zera i nie zanosi się na jakieś ocieplenia. Wpadajcie.

Pierwsze alaskańskie akcje już za nami

Nawiedził nas gość ale już do domu nie udało mu się wrócić. Koniec końców trzeba było holować kilometr do drogi, bo sanki węglowodorami pędzone zrobiły miły prezent na Mikołaja i się zepsuły. Dobrze, że niedźwiedzie zajęte budową gawr…

Niedługo zaczynamy (mam nadzieję)

Jest już biało drugi raz, może nawet trzeci. Teraz biel się nieźle trzyma jak na swój wiek. Trochę mało ale ładnie. Dosypie, to zaczniemy ubijać. Będę coś wrzucał codziennie.

Powrót do góry

INFORMACJA

Zmień ten wpis i tytuł w panelu administracyjnym w opcji skórki.