Ostatni zjazd w tym sezonie


W niedzielę śmignęliśmy symbolicznie po resztkach stoku. Bardzo ciepło, wręcz letnio. I tak zakończył się ostatecznie sezon 2011/12. Udany, choc do standardowych „100 śnieżnych dni na Andrzejówce” odrobinę zabrakło. Ale i tak w środkowych Sudetach Muflon ruszył pierwszy i ostatni stanął, zgodnie ze świecką tradycją.

No i pośmigaliśmy w sobotę


Większe ubytki, ale po chwili pracy ratraka udało się utrzymac ciagłośc stoku. No i poszusowaliśmy zwolna po ciężkim, ciepłym firnie. Totalnie poszarzałym od zanieczyszczeń z całej zimy. Fajne te marcowe jazdy w krótkich gaciach nieomal. Zwłaszcza, jak przyjechało się na narty rowerem ;)

Długo się trzymał śnieg


W tygodniu ciepło do 6 stopni, nocami przymrozki. Podjechaliśmy w piątek moturem rzucic okiem i zdziwiła nas kompletnośc stoku. Pokrywa śnieżna utrzymała się w całości, mimo gołych łąk wokół.

No i koniec zwieńczył dzieło


Sporo ludzi przyjechało, słońca też nie brakło. Dośc silny, północny wiatr i kilka stopni w plusie. Szkoda zostawiac taki ładny stok, ale czekają nas następne wyzwania. Jak się utrzyma, w następny weekend też pośmigamy.

Koniec nadszedł


Od poniedziałku zamykamy nasz teatrzyk, więc jutro ostatnia jazda wraz z ogniskiem. Stok ok, mięsisty – na razie rozmaka przy 3 stopniach powyżej zera, zobaczymy jak z mrozem w nocy. Warunki na biegówki bardzo fajne, zrobiliśmy dzisiaj dwie flagowe pętle po 5 km.

Bardzo dobrze


Popadało w nocy, rano z 5 cm świeżego śniegu, który ciężko było ubic. Mokry, zbity, zbrylający się w wielkie bałwany. Makabra – ale udało się doprowadzic stok do przejezdności. Dziś słonecznie, wiatr południowy i słaby, +4 stopnie max. Teraz mróz i wygląda przyszłośc co najmniej dobrze.

Wszystkie kobiety na traktory!


Dziś mróz kilkustopniowy i ciągły opad śniegu przy południowym wietrze. Narciarzy ni słychu, więc nasza nieoceniona Magdalena deptała parę godzin gąsienicówką i kształtowała śnieżną przestrzeń. Zaiste godne uczczenie Święta Pracy… o przepraszam – Kobiet! Stok jest świetny, a nadal śnieży. Weekend zapowiada się nie najgorzej.

Dzień świstaka?!


Trudno się rozpisywac o pogodzie i warunkach, bo były takie same jak jeden, dwa, trzy dni temu. Czyli niesamowicie dobre. Zimno, potoki w wąwozach porzeźbiły takie cuda, że musi się to znaleźc w galerii muflona. Niebawem… Model coamps* mówi, że jutro śnieg, a w sobotę max 2 stopnie. Krety mamroczą, że w sobotę 8 stopni we Wrocu. Zobaczymy, co pokaże rzeczywistośc. Tak czy owak w weekend pośmigamy.
* http://new.meteo.pl/php/meteorogram_id_coamps.php?ntype=2n&id=1154

Pysznie


Mocno ścisnęło, w nocy koło 10 stopni mrozu, w dzień 6. Pełne słońce, wiatr północny. Stan stoku nie zmienia się, śniegu dużo a podłoże twarde i pokryte cukrem (przebadanym przez SANEPiD;). W czwartek ma posypac śniegiem, muss szykowac ratrak.

Pierwszorzędowo!


Uał, kolejny piękny dzionek. Słońca sporo, przydymionego nieco wysokimi chmurami pchanymi północnym wiatrem. Stok zamarzł na amen w nocy, w dzień temperatura doszła do +2, ale śnieg był szybszy niż wczoraj. Z cukru przedzierzgnął się w lodową kaszę. Teraz znowu mróz, w tygodniu kręcimy normalnie, warunki bombowe.
Urwaliśmy się wieczorem na Dzikowiec – legendarny, morderczy stok w Boguszowie-Gorcach, paręnaście kilometrów od Muflona. Uuuhhhh ale ściana! Dziesięc zjazdów po prawie pionowym, wąskim i zlodzonym stoku przypomina, że życie to nie gra komputerowa…

Return top